Odpowiedz  [ 1 post ] 
 Wykute w Ogniu Taernu-1- 
Autor Wiadomość
Uciekinier Taernijczyk

Rejestracja: 1 Lis 2017, o 20:16
Posty: 1
Podziękowano: 0 raz
Otrzymanych podziękowań: 0 raz
Nick w grze: KosiarzKris
Serwer: HardCore
Odpowiedz z cytatem
Post Wykute w Ogniu Taernu-1-
Witam
Opowiadanie umiejscowione w klimacie gry.
Pozdrawiam i życzę miłego czytania.



Link do opowiadnia
https://docs.google.com/document/d/1AI40oCgN-bZMhplM-JJwxklPl3LjSB8-7uoPPqwuD9g/edit?usp=sharing


Wykute w Ogniu Taernu

Zimny browar studził pragnienie po ciezkim dniu.Praca u kowala miała swoje zalety jak i minusy cholernie gorąco było.
Dni w Trentis były chłodne, ludzie palili ogniska ogrzewając się przy nich,lecząc rany po Bitwach.Grając z śmiercią w karty o swoje życie. Kolejny łyk piwa w tej portowej spelunie sprawił że opróżniłem kufel ,zerknąłem na Karczmarza by nalał kolejne.Gość w rogu karczmy marynarz miał już ładnie w czubie widać że wiele dziś świętował.Też miałem zamiar wychylić parę kufli w tej dziurze.Beztroskie cieszenie się smakiem ulubionego czerwonego browara, przerwał nagle wbiegający młody wojownik coś z widzenia go kojarzyłem, wałęsał się po okolicy od roboty do roboty ubijając szczury w mieście.Gryzonie były prawdziwą plagą opanowały to miasto jak dzikie psy okolice miasta roznoszą zarazę i dając zarobek paru złociszy.
-GOBLINY ,gobliny gooobliny atakują farmę !
-Szamani są coraz bliżej !
Wydobył z siebie młody śmiałek żądny przygód,rycerz dzielny,teoria była zapewne opanowana lecz z praktyka bylo juz gorzej.Tym razem się przeliczył ,twarz pokiereszowana,miecz złamany,w jednym bucie tu dotarł tylko.Zbroja jakby z katapulty dostał w sam środek klatki.
Po czym padł na podłogę rozbryzgując krew wszędzie i poprawiając sobie i tak już dość pokiereszowana facjatę.Karczmarz tym widokiem też nie był ucieszony.
Wydarzenie to nie wywołało pospolitego ruszenia w Tawernie w stylu.
-Wstawać qu….Do Boju ! Za Taern !
-Ubijamy kilka ścierwojadów !
-Do Walki !
Było to chwilowe zaciekawienie po czym wszyscy wrócili do swoich spraw ,dzien jak co dzień krew lała się każdego dnia.
Wprawdzie gobliny były kłopotliwe ,są jak króliki jednego zabijesz na jego miejsce wyrosną dwa inne.
Po nocach wykuwałem dla siebie broń, miecz Byka dwuręczny prosty a zaraz zabójczy w swym działaniu.Doszedłem do wniosku że jak przywalić to konkretnie musi być uderzenie a siły mi nie brakowało,a miecz ważył swoje byle kto nie był wstanie nim sprawnie władać.
Celność lekko zawodziła ale po paru głębszych to i Azymut się odpowiednio ustawiał co kilku żebraków mogło w okolicy potwierdzić.
Ubijanie wielkich szczurów w mieście na dłuższą metę robi się nudne,złota z tego mało a gryzonie cholernie upierdliwe, gryząc wszędzie gdzie się da,nie jeden palec u nogi czy ręki stracił przy takim starciu .Dobry rzut kamieniem czasem załatwiał sprawę szybko, czasem trzeba bylo sie napocić zeby ubic takiego bydlaka.Jedyne czego się bały to ognia, ludzie często palili ogniska, buchający płomień odstraszał natrętne bestie.
Kolejny łyk Piwa gasił pragnienie,marzyły mi sie wielkie bitwy,walki na arenie w centralnej części miasta być jak Arturciech,PGregorus wielcy wojownicy Areny.Czułem że jestem stworzony do walki, zawsze lubiłem dać komuś w mordę taki typ awanturnika.Adrenalina, Furia, która mnie wtedy napędzała, sprawiała że czułem że żyję ,byłem w swoim żywiole byłem jak jednoosobowy Legion.Siła walki i ducha napedzały mnie ,blizny na mym ciele swiadczyly o nie jednej potyczce a kły na szyi wyrwane z paszczy Potężnej Bestii były jako amulety dodające siły.
Kończyłem kolejne piwo patrząc na gościa całującego podłogę przy wejściu do karczmy,wyglądało że długo tak jeszcze poleży.
Wspomniały mi się jego słowa,Szamani atakowali farme.
Potrzebowałem nowego zlecenia, sprawa nie była mi obca, gobliny atakowały wioski porywając świnie i grabiąc osadników także wszelkie próby ich likwidowania były dobrze nagradzane.Potrzebowałem zdobyć nowe doświadczenie w walce a ten pomysł wydawał się szybkim zarobkiem .Za głowy Szamanów płacono ładne sumy w złocie i Platynie nawet do 750 szt za wysokiego ranga szamana.Doświadczenie zdobyte w takiej walce owocowało miesiąc, dwa, a nawet cały kwartał i dłużej każda walka uczy nas pokonywać swoje słabości i sprawia że do kolejnej bitwy podejdziemy silniejsi.Trzeba mierzyć wysoko, jak upaść to z Hukiem choć tego drugiego nie planowałem.
Skończyłem Browara, ominąłem zwłoki przy wejściu i udałem się do Kuźni, jutro czekał mnie dzień pełen wrażeń.
W drodze do domu mijałem jeszcze ogniska i ludzi przy nich każdy z nich mial zapewne swoja historie do opowiedzenia, moja historia miała się dopiero zacząć, jutrzejszy dzień miał odmienić moje życie.

Wstałem wcześnie skoro świt, smród z pobliskiej farmy drażnił moje nozdrza ,czaszkę mi rozsadzało ale miałem zadanie do wykonania i żadna siła nawet Woberg nie był w stanie mnie powstrzymać.
Założyłem najlepsze zbroje jaką miałem Skórzana Kamizelka Kondycji Myszy musiała wystarczyć,Skórzany czepek witalności i Myszy,Ćwiekowane rękawice młodości i Myszy,Wiejskie spodnie Byka i Myszy oraz buty Byka.Zdecydowanie potrzebowałam nowego opancerzenia z tym moje szanse były nikłe ,jedynie miecz.
Piękny dwuręczny Miecz Byka ,dobrze wyważona rękojeść dobrze leżała ,czuło się jego moc w dłoniach zadając ciosy.
Wyszedłem z kuźni po drodze mijając Urszule i Katarzyne jak zawsze Piękne i chętne do gadki o przygodach które mnie spotkały, lecz nie dziś .Dzisiaj moje myśli były gdzie indziej,czułem zapach walki, mijając Arenę wiedziałem że dziś tez bedę toczyć swoja walke i to nie jedną, grając z śmiercią w otwarte karty.
Mijając strażników zachodnią bramą pozdrowiłem Naisse,pomachała mi życząc udanych łowów,uznałem to za dobrą wróżbę.Dotarłem do farmy,zanim jednak to nastąpiło na mojej drodze stanęło paru niezadowolonych chłopów i parobków z którymi musiałem sobie poradzić.Uzbrojeni w widły i sierpy nie stanowią większego problemu, bardziej wkurzały mnie te kamienie którymi rzucali w moja strone.
Mój miecz sprawnie się rozprawił i wyjaśnił dokładnie że to nie był ich dzień to był mój dzień i nic tego nie mogło zmienić.Po walce otworzyłem Czerwonego Browca, dodawał mi sił witalnych i energii potrzebnych do boju.
Na Farmie spotkałem Romana który naświetlił mi sprawę Goblinów jak i wyboru Sołtysa tej pipidówy.Polityka mnie nie interesowała,ziemniaków dla niego też nie miałem ochoty zbierać,no ta propozycja przyznaje rozbawiła mnie, suchar dnia, ale widziałem że rąk do pracy na farmie nie brakowało.
Minąłem przełęcz i ujrzałem Gobliny, stwory z odstającymi uszami brzydkie jak dziwka w Portowej Tawernie.Postanowiłem się z nimi rozprawić i zgarnąć głowę szamana,chwyciłem mocniej miecz i z okrzykiem bojowym ruszyłem do najbliższej grupki dwóch goblinów.
Zostali zaskoczeni, okrzyk bojowy dodał mi energii a stwory się przeraziły, pierwszy z nich dostał idealnie pomiędzy swoje ślepia, krytyczny cios, padł niemal natychmiast.Drugi z nich widząc co się dzieje próbował zaatakować, zrobiłem unik, drugi cios, unik, trzeciego już nie wyprowadził, miecz przeszył jego ciało na dwie części.
Pierwsza walka ledwo co sie skończył a tu kolejna grupa zmierzała w moim kierunku ci wyglądali jak wojownicy,Goblińscy wojownicy, zwał jak zwał też będą wąchać Kwiatki Taernu od spodu.
Walka była cięższa byli już lepiej wyposażeni ich ciosy celniejsze a uniki szybsze, jednak brakowało im sprytu.Kilka nowych blizn będzie do kolekcji po tej bitwie, nowe rany zwiększały moja wściekłość jak i potęgowały siłę.Kilka mocnych uderzeń z Dyńki w odpowiednim momencie powodowało krwawienie u wroga, sprawiając że napływająca krew do oczu ograniczała ich pole widzenia.Wykorzystujac ten moment moj miecz zadawal smiertlene ciosy tańcząc niczym płomienie w ogniskach.Kolejna bitwa wygrana, musiałem na chwile złapać oddech, odpoczać, machnac sobie łyka Czerwonego Browara siły witalne musiały wrócić, czeka mnie jeszcze jedna walka.
Ujrzałem go Gobliński Szaman coś tam bełkotał pod nosem ,wyrzuciłem pusta butelke i ruszyłem w jego kierunku jak jednoosobowy Legion .Krew w moich żyłach buzowała, czułem jak płonę, jak energia mnie rozpiera z takim wrogiem jeszcze nie walczyłem, to było nowe doświadczenie.
Chciałem załatwić go z zaskoczenia plan był prosty, podchodzę podżynam gardło i ucinam głowę Bestii.Jednak Bestia miała inne plany,zauważywaszy mnie cisneła w moja strone Kule ognia.
Na taki Atak nie byłem przygotowany, słyszałem że magia jest potężna i niebezpieczna ale na własne oczy jeszcze tego nie widziałem,dostałem prosto w twarz jedną kule, drugą w klate.Poczułem jakby przypalono mnie ogniem piekielnym,oszolomiony i poparzony zebrałem siły, okrzyk Bojowy i do natarcia Szaman dostał z dyńki aż go odrzuciło, zanim upadł mój miecz poważnie naruszył jego ramię i klate.Pierwsza runda skończona, czas zacząć drugą ,tym razem wiedziałem czego się spodziewać, atak z dystansu i unik, druga kula też mnie nie dosięgła. Byku trafiał dziś celnie, kolejna rana w podbrzusze przelewała szalę zwycięstwa na moją stronę.Goblin jednak był z tych twardszych wyprowadził kolejny atak ognisty, dostałem ponownie w klatę,poczułem jak płomień pali moja skore, pomimo zbroi którą miałem, jednak jej działanie nie było przewidziane na ataki magiczne.
Zebrałem siły w sobie, Kolejny Okrzyk i kolejne natarcie, ta runda jeszcze się nie skończyła, potężne uderzenie z Dyńki i w momencie kiedy Goblin sie zachwiał zauwazylem swoja szanse zwycięstwa.Ścisnąłem mocniej rekojeść Byka Wykutego w Ogniu Taernu,wziąłem głęboki wdech, powietrze wypełniło moje płuca ,zapadła chwilowa cisza i nagle z ogromnym impetem jak sztorm na morzu, spadł cios z mojego oręża dwuręcznego prosto na kark szamana.Tak, definitywnie było po walce w tym momencie atak dwuręczny był moim najpotężniejszym dotychczas atakiem, nie sądziłem że aż tyle siły we mnie drzemie.Głowa Goblina potoczyła się po ścieżce Goblinów zostawiając za sobą krwawy ślad.
W tej Bitwie wygrałem, pomimo odniesionych ran zdobyłem mnóstwo doświadczenia, zobaczyłam coś co przedtem w sobie nie widzialem te pokłady energii.Rozsadzało mnie od środka, poczułem smak zwycięstwa krew wroga na swoich ustach...złapałem głowę Szamana za biały irokez który teraz miał ciemnoczerwona barwę i udałem się do Portowej Tawerny by opić swoje zwycięstwo i odebrać nagrodę.
Wiedziałem ,wręcz czułem że to co się wydarzyło na ścieżce goblinów sprawiło że rozbudziło we mnie ukryte pokłady energii ,pokłady Furii.
Walka była moim żywiołem teraz to wiedziałem to było to co chciałem w życiu robić…kolejne zlecenie już czekało na mnie.



KosiarzKris


1 Lis 2017, o 21:11
Profil
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Odpowiedz   [ 1 post ] 

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  
cron